Bistona

 

Historia fabryki

Wraz z opracowaniem w Ministerstwie Przemysłu Lekkiego koncepcji na wdrożenie w Polsce produkcji nowoczesnych włókien syntetycznych, zadecydowano o wzniesieniu szeregu nowych zakładów. Jednym z nich była „Bistona”, początkowo określana jako Zakłady Przędz Teksturowanych, a później Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego. Budowę rozpoczęto w październiku 1971 roku. Inwestorem był Zarząd Inwestycji Produkcyjnych Przemysłu Dziewiarskiego, a wykonawcą Chemobudowa. Obiekty fabryczne wybudowano kosztem 1,6 mld zł, a zatrudnienie przekroczyło 1600 osób. Oficjalne otwarcie odbyło się 23 listopada 1974, chociaż przedsiębiorstwo działało od początku roku. Już w 1973 kompletowano pracowników, również przy pomocy Ochotniczych Hufców Pracy. W grudniu zakłady odwiedził ówczesny pierwszy sekretarz PZPR Edward Gierek. 

Było to jedno z największych przedsiębiorstw tej branży w Europie i specjalizowało się w produkcji przędzy poliestrowych i poliamidowych. Do jego najważniejszych wyrobów należały bistor, elastor, modylen i elastil. Głównymi wydziałami „Bistony” były skręcalnia, przewijalnia, farbiarnia, a także magazyny i pomieszczenia socjalne. Roczna zdolność produkcyjna przekraczała 11,2 tys. ton przędzy teksturowanej.

Bardzo szybko „Bistona” stała się jednym z najważniejszych dostawców syntetycznych przędz dla zakładów w całym kraju. Do najważniejszych odbiorców przędzy z przedsiębiorstwa były łódzkie „Zenit”, „Feniks” i „Lido”. Faktycznie produkcja roczna wynosiła ok. 9,5 tys. ton przędzy i ok. 6,5 tys. ton dzianin. Te ostatnie trafiały głównie do zakładów konfekcyjnych. Po raz pierwszy dzianiny „Bistony” pojawiły się w sklepach dopiero w 1980 roku. Zakłady dość szybko uruchomiły też własny oddział konfekcyjny, co ciekawe – ze statusem pracy chronionej. Tych wyrobów nie było wiele, przynajmniej w odniesieniu do skali produkcji przędzy i dzianin. Przedsiębiorstwo współpracowało z Domem Handlowym „Juventus”, dla którego tworzono firmowe  kolekcje ubrań.

„Bistona” uchodziła za jednego z lepszych pracodawców w mieście. Wyposażenie było nowoczesne, budynki klimatyzowane i odpylane. Dostępne pomieszczenia socjalne były na wysokim poziomie, prężnie działała stołówka i sklep, w którym sprzedawano też wyroby przedsiębiorstwa. Zakład utrzymywał własny dom kultury, który słynął m.in. z przeglądu muzyki „Rockowisko”. Jednak niemal od początku istnienia „Bistonę” spotykała krytyka publicystów i ekspertów. Bardzo krótko po otwarciu zakłady na skutek awarii zanieczyściły rzekę Olechówkę, która zatruła stawy Jana. Przez pierwsze lata przedsiębiorstwo zmagało się z problemami związanymi z niestarannie wybudowanymi obiektami. Jeszcze przed pojawieniem się na rynku wyrobów dzianinowych zakładu kooperanci już narzekali na ich jakość. Duże wątpliwości budziły  skala przedsięwzięcia i poniesione koszty, zwłaszcza w przypadku części pozaprodukcyjnej – olbrzymie foyer nazywane było nieco prześmiewczo „teatralnym”. Z rozmiarem zakładów wiązała się niewielka elastyczność produkcji. Powstające serie były bardzo długie, co oznaczało, że trudno było nadążyć za modą. Niechętnie wysyłano przedstawicieli zakładu w zagraniczne delegacje, nie nadążano więc za światowymi trendami. Poza syntetycznymi produkowano również dzianiny bawełniane, ale system dostaw przędzy bawełnianej był niewydolny – zamiast sprowadzać ją chociażby z blisko położonych ZPB im. 1 Maja, przyjeżdżała z odległych o wiele kilometrów ośrodków, co czasem skutkowało  nawet zatrzymaniem produkcji w oczekiwaniu na surowiec.

Pomimo względnej nowoczesności parku maszynowego we znaki dawał się brak amortyzacji maszyn, które przy wielozmianowej pracy zużywały się szybko. W wydziale teksturowni w początkach lat 80. zużyty już sprzęt generował hałas na poziomie ponad 100 decybeli, co według obowiązujących norm kwalifikowało wydział do zamknięcia. Maszyny eksploatowano jednak dalej, ale na niższych obrotach, co przekładało się z drugiej strony na zmniejszenie wydajności. Nie uporano się też z niską jakością wyrobów. Jeszcze w początkach lat 80. syntetyczne dzianiny gładkie z „Bistony” były często oddawane do reklamacji, a władze zakładu wciąż poszukiwały sposobów na polepszenie ich jakości. Podobnie było z przędzą, chociaż to toruńska „Elana” miała gorszą opinię.

Do najbardziej kontrowersyjnych zagadnień związanych z „Bistoną” należą kwestie jej nieudanej prywatyzacji. Przedsiębiorstwo przeżywało pewne trudności na przełomie lat 80. i 90., ale już w kwietniu 1990 roku przeprowadzono jego reorganizację i podzielono na dwie firmy – „Bistonę” i „Roltex”. Pierwsza z nich opracowała plan dalszego rozwoju, odrzucony przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu, które zamiast tego zadecydowało o sprzedaży przedsiębiorstwa. Zbiegło się to w czasie z zainteresowaniem, jakie przejawiał wobec zakładu duży inwestor z branży tekstylnej, związany z kapitałem włoskim.

Przedsiębiorstwo jeszcze w owym roku przyniosło zysk, jednak kolejny nie był już tak dobry. Pomimo prób przekształcenia w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, zakład przeszedł w stan likwidacji. Unieruchomiono produkcję, co wygenerowało olbrzymie straty. Gdy zapadła decyzja o sprzedaży majątku, pojawiło się jeszcze dwóch chętnych inwestorów. Jeden z nich, z kapitałem niemieckim, złożył ofertę zbyt późno. W związku z tym rywalizacja miała miejsce między podmiotem włoskim i polskim. Drugi inwestor zaoferował większą kwotę, ale jednak to nie jemu sprzedano zakład. Przeprowadzanie prywatyzacji wiązało się ze zwolnieniem wszystkich pracowników, którzy według deklaracji inwestora włoskiego mieli być zatrudnieni na nowych warunkach, do czego ostatecznie nie doszło. Co ciekawe, nabywca w 1992 roku otrzymał pożyczkę międzynarodową w wysokości 15 milionów dolarów amerykańskich za pośrednictwem polskiego rządu.

Losy „Bistony” budziły bardzo wiele emocji, a w prasie snuto liczne domysły. Faktem jest, że po pojawieniu się pierwszego inwestora przedsiębiorstwo zostało postawione w stan likwidacji, a następnie sprzedane, pomimo że oferowana cena była niższa niż zaproponowana przez drugiego oferenta – nie wspominając o firmie niemieckiej, która proponowała pięciokrotnie wyższą kwotę.

Sprawa skończyła się zarzutami prokuratorskimi dla kilku pracowników Ministerstwa Przemysłu i Handlu oraz likwidatora „Bistony”. Proces trwał aż do 2010 roku, zakończył się orzeczeniem winy w kilku przypadkach. Ponieważ jednak doszło do przedawnienia, nikt faktycznie nie odpowiedział za nieprawidłowości przy prywatyzacji. Ostatecznie ZPD „Bistona” w likwidacji została wykreślona z rejestru przedsiębiorców dopiero w 2003 roku. Obecnie w dawnych, przebudowanych zakładach mieści się fabryka sprzętu AGD.

 

Bibliografia:
APŁ, Komitet Zakładowy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego „Bistona” w Łodzi
„Odgłosy” 1973–1992
„Dziennik Łódzki” 1973–1992
„Rzeczpospolita” 2010

Wspomnienia

Dotychczas nie udało nam się porozmawiać z nikim, kto pracował w tej fabryce. Jeśli jesteś byłą pracownicą/byłym pracownikiem tego zakładu i chcesz, aby znalazły się tutaj Twoje wspomnienia (lub jeśli znasz osobę, która chciałaby się nimi podzielić), skontaktuj się z nami telefonicznie lub mailowo:
Marta Madejska: 502-409-329, marta.madejska@topografie.pl

Galeria

1 Komentarz. Zostaw komentarz

  • Andrzej Pietrzak
    14 stycznia, 2020 1:09 pm

    „Bistona” to przędze teksturowane i wielka dziewiarnia. Byłem mistrzem na dziewiarni od pierwszych dni jej istnienia. Zakład jeszcze był w trakcie budowy a Zarząd Inwestycji Produkcyjnych organizował kadrę na potrzeby dziewiarni w starej fabryczce na ulicy Starorudzkiej. Park maszynowy „Bistony” był jednym z nowocześniejszych o dużych wydajnościach co pozwoliło wycofać stare maszyny z licznych zakładów dziewiarskich. To był zakład nowoczesny powstały na początku lat 70.

    Odpowiedz

Leave a Reply

Menu